Migawki z historii szkoły

Opublikowano: poniedziałek, 02, January 2017

Historia całkiem ciekawa Nasza szkoła musiała bardzo wiele przejść, aby osiągnąć taką postać jaką prezentuje dzisiaj. W 1926 r. w szkole pracowała trójka nauczycieli (żeby teraz tak mogło być...) oraz ksiądz przysłany z parafii Piaseczno do nauczania religii. Taka sytuacja utrzymywała się przez jakiś czas. W latach 20 - tych mieszkańcy Chylic podejmowali działania, aby rozbudować szkołę. W tym celu urządzano różne imprezy rozrywkowe (jak dzisiejsze festyny) na "dechach". W końcu zebrano fundusze i można było rozbudować szkołę.

W roku szkolnym 1931/32 szkoła była już jednopiętrowym, krytym blachą budynkiem o wymiarach 25 m na 12,5 m, znajdowały się w niej 4 sale lekcyjne, mieszkanie kierownika, kancelaria i dwa obszerne korytarze. Następnego roku oddzielono sporą część dolnego korytarza i stworzono jeszcze jedną salę do nauki. Dawniej nazywano ją "kuźnią", ponieważ panował w niej zwykle mrok. Dzisiaj pomieszczeniem tym jest klasa nr 7. W 1938 r. w szkole odbyło się nawet wesele! Mieszkańcom marzył się dom ludowy, więc Jan Rosłon i Jan Paderewicz przekonali właścicieli majątku Chylice, aby działkę przylegającą do działki szkolnej, położoną przy ulicy Przejazd dali na cele szkolne. Mieszkańcy zgromadzili pieniądze na rozbudowę, lecz nadeszła wojna i jeszcze nie do końca uregulowane sprawy dotyczące własności działki sprawiły, że dziś mamy za szkołą "ranczo" zamiast placu szkolnego. Na początku wojny Niemcy zajęli budynek szkolny, w którym miał być szpital wojskowy. Szkołę przeniesiono wtedy do budynku, w którym dzisiaj mieści się parafia i kaplica.

Po zakończeniu działań wojennych budynek przy ulicy Dworskiej znów został zwrócony szkole. Wśród nauczycieli pracował jeden Niemiec, który wprowadził nowe metody pracy na lekcjach przyrody. Każdy uczeń musiał mieć przy szkole rodzaj poletka, za które ponosił odpowiedzialność bez względu na to, czy były to miesiące nauki, czy też wakacje. Uczeń np. sam musiał zasadzić drzewko, krzew i stale je pielęgnować. Wielkie topole, które rosną dziś przy szkole zostały zasadzone właśnie przez uczniów. W latach szkolnych 1940/41 nie uczono geografii, zaś w latach 1943/44 ograniczono nauczanie tego przedmiotu i nie było go w klasach najstarszych (czemu cuda zdarzają się tylko raz?). Bardzo trudny dla uczniów musiał być pierwszy rok okupacji. Było tylko 141 dni nauki (pomarzyć fajna rzecz...) i wielu uczniów nie uzyskało promocji do następnej klasy.

Gdyby nie dawne poczynania mieszkańców i działaczy Chylic nasza szkoła nie wyglądałaby tak jak dziś. "Siódemki" w ogóle by nie było, plac obok niej byłby dosłownie łysy, bez drzew, a zamiast "rancza" mielibyśmy kolejną salę lekcyjną lub salę "tortur", jak mówią co niektórzy. Czasami warto zajrzeć w karty historii, nawet naszej szkoły, bo można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy, które naprawdę potrafią zadziwić, tak jak sprawa z topolami. Kto z nas by przypuszczał, że ktoś ze szkoły je zasadził, skoro one rosną praktycznie od zawsze. Ciekawie byłoby czymś podobnym wpisać się na karty historii tej szkoły...

opr. Agnieszka Modzelewska kl. III (r. szk. 2003 / 2004)