Nie było łazienek, tylko wychodki znajdujące się za szkołą

„Nie było łazienek, tylko wychodki znajdujące się za szkołą. W miejscu aktualnej sali gimnastycznej rósł lasek. Było jedno wejście główne do szkoły, a drugie drzwi znajdowały się w miejscu części gimnazjalnej, które prowadziły do sali, koło niej było wejście do mieszkania dyrektora szkoły z rodziną, pana Króla. Barbara Makowska, nauczycielka biologii, miała swoją klasę, która była tematycznie udekorowana. Dookoła szkoły rósł las”.

Wspomnienia pani Jolanty Osuch (Molak), uczennicy naszej szkoły w latach 1967 - 1975


Babcia uczęszczała do naszej szkoły w latach 1967-1975. Klasa liczyła 21 osób. Dyrektorem był pan Władysław Król, wychowawcą - Danuta Jędrzejczyk.

Wszyscy uczniowie chodzili w fartuszkach z przypiętymi tarczami szkoły. Uczono języka rosyjskiego.

Teren szkoły

Istniała wówczas tylko obecna środkowa część szkoły. Nie było sali gimnastycznej oraz części gimnazjalnej. Tam, gdzie teraz są łazienki koło kantora woźnych, była sala. W salach były piece kaflowe, w których paliły woźne. Na blatach ławek pośrodku stały kałamarze z atramentem. Uczniowie prowadzili sklepik uczniowski na pierwszym piętrze. W obecnej sali numer 1 był kącik historyczny, jego założycielką była pani Zielińska, nauczycielka historii. Działał też chór, który założyła oraz prowadziła pani Teresa Ciachorowska.

Nie było łazienek, tylko wychodki znajdujące się za szkołą. W miejscu aktualnej sali gimnastycznej rósł lasek. Było jedno wejście główne do szkoły, a drugie drzwi znajdowały się w miejscu części gimnazjalnej, które prowadziły do sali, koło niej było wejście do mieszkania dyrektora szkoły z rodziną, pana Króla. Barbara Makowska, nauczycielka biologii, miała swoją klasę, która była tematycznie udekorowana. Dookoła szkoły rósł las.

Nauczyciele

Pani Zielińska była nauczycielką historii. Przez rok lub dwa lata była wychowawczynią Marka Grechuty. Ulubioną nauczycielką Jolanty Molak była Danuta Jędrzejczyk, nauczycielka matematyki. Była jej wychowawczynią w klasach 5-8.

Uczniowie

Klasa Jolanty Molak liczyła około 22 osoby, była bardzo zgrana. Po zakończeniu ósmej klasy i rozpoczęciu nauki w szkołach średnich, wszyscy spotykali się na lekcjach religii, które odbywały się w salce u sióstr urszulanek w Chylicach. Tak było aż do matury.

Zdarzenia w klasie

W siódmej klasie przyszła nowa koleżanka, która opowiadała uczniom, że w jej dawnej szkole w dniu 21 marca obchodzony jest dzień wagarowicza. Uczniowie siódmej klasy nie chcieli być gorsi i zainspirowani opowiadaniami koleżanki też postanowili urządzić sobie „dzień wagarowicza”. Po namówieniu kolegów z klasy szóstej, wspólnie opuścili mury szkoły i poszli na wagary.

Zabawy w szkole

Do szkoły przyjeżdżało kino, wyświetlane były filmy. Przyjeżdżał również teatrzyk. Na Dzień Dziecka jeździło się do Powsina „ciuchcią”. 1 maja chodziło się całą szkołą na pochód, który odbywał się w Skolimowie.

Ulubione lektury szkolne babci:

„Mały książę”, „Tajemniczy ogród”, „Pan Tadeusz”.

Zajęcia odbywające się po lekcjach:

kółko matematyczne, próby chóru, zbiórki harcerskie, kurs kroju i szycia.


Wspomnienia spisała w styczniu - lutym 2017 r. Zuzanna Szewczyk, uczennica kl. IIB, wnuczka pani Jolanty