Strojem obowiązkowym były fartuszki z białymi kołnierzykami

„Do szkoły w Chylicach chodziłam w latach 1960-1968. Szkoła była bardzo mała. Było tylko 5 klas. Panie woźne paliły w piecach, aby ogrzać każdą salę. Podłogi były drewniane, a toalety znajdowały się na dworze. (…) Strojem obowiązkowym były fartuszki z białymi kołnierzykami”.

Rozmowa z panią Bożeną Woźniak, absolwentką naszej szkoły (1960 – 1968)


W jakich latach chodziła pani do naszej szkoły?

Do szkoły w Chylicach chodziłam w latach 1960-1968.

Po ile osób było w klasie?

W każdej klasie było około 20 osób.

Kto był dyrektorem szkoły i pani wychowawcą?

W tamtym czasie nie było dyrektora, lecz był kierownik Jastrzębski, który mieszkał w szkole. Moją wychowawczynią była pani Modrzejewska. Inni nauczyciele, jakich pamiętam, to pan Mackiewicz, pani Zielińska, pani Barbara Makowska, pan Filipiński, pan Pietrzyk oraz państwo Górscy.

Jak wyglądała szkoła w tamtym czasie?

Szkoła była bardzo mała. Było tylko 5 klas. Panie woźne paliły w piecach, aby ogrzać każdą salę. Podłogi były drewniane, a toalety znajdowały się na dworze.

Jaki strój obowiązywał uczniów?

Strojem obowiązkowym były fartuszki z białymi kołnierzykami.

Ile czasu spędzano w szkole i jakich przedmiotów uczono?

W szkole spędzałam od 5 do 8 godzin dziennie. Uczyliśmy się języka polskiego, matematyki, fizyki, języka rosyjskiego, chemii, historii, rysunku oraz biologii.

Jakie były zajęcia dodatkowe organizowane przez szkołę oraz gdzie wyjeżdżano na wycieczki?

W szkole nie było żadnych zajęć dodatkowych i nie wyjeżdżano na wycieczki.

Jak układały się relacje uczniów z nauczycielami?

Nauczycieli trzeba było słuchać, a ci najbardziej niegrzeczni uczniowie byli bici linijką po dłoni, a nauczyciel muzyki bił smyczkiem. Łagodniejszą karą było przesadzenie ucznia do oślej ławki, która stała na końcu sali.


Rozmowę przeprowadził w styczniu 2017 r. Wiktor Woźniak, uczeń kl. IIB, wnuczek pani Bożeny.